Dnia 11.01.2008 odeszła do świata zmarłych Orane-Jinka

Dnia 11.01.2008 odeszła do świata zmarłych Orane-Jinka, moja suka-matka hodowli Animagus. To była wspaniała suka. Była mądra, rozsądna i stateczna. Nie zawacham się powiedzieć, że była prawdziwą damą. Na codzień spokojna i delikatna potrafiła z pasją odpędzić intruza spod bramy. Wzbudzała respekt wśród obcych, ale ci co ją znali wiedzieli, że jest łagodna i zrównoważona.
Jako matka sprawdziła sie w 100 %. Była opiekuńcza i cierpliwa. Powiedziałabym, że aż za bardzo wyrozumiała dla rozchasanej zgrai brzdąców wchodzących jej na głowę. Pozwalała im na wiele i nie dawała wyprowadzić sie z równowagi.Czasem byłam zła, że nie skarci któregoś porządnie. Ale ona tę funkcję zostawiła ciotce Romie, która skutecznie przywoływała do porządku maluchy…wspomnienia, wspomnienia.
Orane przybyła do mnie jako dorosłą już suka. W pierwszym swym domu we Francji, nie spełniła oczekiwań właścicieli-nie zachodziłą w ciążę. Postanowili więc ją oddać. I tak trafiła do mnie.
Zanim przyjechała, byłam pełna obaw: pięcioletnia suka z Francji, a więc „obcojęzyczna” miała zamieszkać z moją trzy letnią już wtedy Romą. Dwie dorosłe suki pod jednym dachem- czy to sie uda?
Udało się! Od razu się zaakceptowały. Oran poczuła sie u mnie na tyle dobrze, że już po pół roku była w ciąży. I tak pojawił sie pierwszy miot w mojej hodowli – miot M. Orane miała 4 mioty własnych dzieci i doczekała sie kilku miotów wnucząt po synu Nasthus, mieszkajacym w Czechach i po córce MsTi.
Żegnając sie z Orane mam nadzieję, że jej wspaniały charakter, elegancja i piękne prezentowanie się na wystawach ujawnią sie w następnych pokoleniach.